To już trzecia inkarnacja tego projektu. Tym razem w formie ogrodu wiedzy który zdaje się bliższy mojemu w zdecydowanej większości dywergencyjnemu modelowi myślenia na co dzień. Moje wpisy pełne dygresji, opisujące konteksty, wchodzące w temat poprzez retrospekcje i doświadczenia, różne pomysły i idee często w w ramach jednego strumienia myśli natrafiały na barierę i tarcie w postaci, konieczności szufladkowania już na starcie (tagi, kategorie, serie), od koncepcji po projekt, rodzaj tego co chcę przekazać, formę, pytania po co aż do konkluzji, że jednak nie warto. Takie siłowe narzucenie liniowej formy tam gdzie jej nie ma - wybitnie wyczerpujący proces. I tak raz za razem, coś już na etapie myśli znikało, choć w ogólnym zamyśle miało już dla siebie miejsce i temat po temacie sam sobie umierał. Dziedzin i ogólnie spektrum moich zainteresowań jest na tyle szerokie, że w którymś momencie wylądowałem z kilkoma aktywnymi projektami opisującymi coś dla nikogo, z projektami które rozwiązują nieistniejące problemy a na koniec dnia nie dające mi przestrzeni na dalszy rozwój i myślenie koherencyjne, do którego przez trening i między innymi to miejsce chcę dążyć, bo mam wiarę w to, że w całym tym moim chaosie jest spójność i jest też miejsce na harmonię. MANTHS to akronim, próbowałem w nim zawrzeć trochę bardziej ściśle to szerokie wcześniej wspominanie spektrum, ale to również nie wyszło mi do końca, bo co rusz mnie uwiera, że czegoś mi tam brakuje - ale na razie tak zostanie bo szkoda mi już czasu na kolejną pętle dopaminową wokół poszukiwania perfekcyjnej domeny! Nie ma takiej której pojemność byłaby wystarczająca - ot co. To co się nie mieści w bezpośrednio w jego rozwiązaniu będzie miało swoje projekty, takie słupki dla tematów od A do Z i już. To powinno wystarczyć.